[www] [maly-aniolek] [alleluja] [pl]
[Główna] [O mnie] [wpis do Księgi] [Księga] [Kontakt]

 

"Miłość cierpliwa jest ..."
smutek :: 29/5/2009

::  Bajka o zasmuconym smutku


Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,
a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,
szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy,
a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?" "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" "Ja ... jestem smutny."
odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...",
powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać?
Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem,
"najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi.
Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi
i towarzyszyć im przez pewien czas.
Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem.
Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi.
Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.
Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany,
która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem
i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem.
Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze,
potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił.
Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam.
Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,
jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"
godz. 22:06.20

:* :: 24/2/2009

::  Kochany:*

dawno do Ciebie nie pisałam...
co u Ciebie?

u mnie zaczął się bieg...
tu praca tu szkoła tam praktyki i znów praca...
czesto jestem zmeczona, mam dośc...
chce uciec...
lecz niewiem gdzie...
chce zamilknąć i przez chwile być sama... w ciszy...
lecz z każdej strony hałas...

lecz choć czasem napływają mi łzy do oczu to za chwile pojawia się uśmiech na twarzy...
bo jak tu się nie uśmiechać jak wokół są dzieci...
one są tak bardzo kochane...
ten bieg jest dla nich...
biegne do pracy aby kolejny dzień spędzić z Kingunią moją...
aby zobaczyć jej uśmiech...
jedna minuta z nią jest tak bardzo cenna...
jak się ciesze że sprawiłeś Panie że znów moge patrzeć na nia jak dorasta...
teraz to już taka mała panienka...
pamiętam jej pierwsze słowa...
jak biegałam za nią czy uczyłam zjeżdzać ze ślizgawki...
teraz bawie się z nią w chowanego...
bawimy się laleczkami lub opowiadam bajki...
jest taka kochana :*


potem mam szkołe...
i choć jestem już zmeczona to ide...
ide bo wiem że to nie ucze się dla siebie lecz dla dzieci...

dla dzieci którymi się kiedyś zajmowałam, którymi teraz się zajmuje i którymi się dopiero będę zajmowałam...
po za tym choć czasami jest dużo teroi, nauki, regułek do wykucia to są też takie luźniejsze przedmioty choć również pracowite...
dajmy na to technike lub plastyke...
choć robimy różne robótki ręczne, jedne łatwiejesze drugie trudniejsze to zawsze jest dużo śmiechu...
do tego jeszcze w piątki mamy zawsze praktyki w żłobku...
dzieciaczki są takie superowe...
dają tyle radości...

tak się ciesze Jezu że moją codzienność wypełnia radośc dzieci...
gdyby nie one już bym się poddała...
bo te wszystkie obowiązki czasami mnie przygniatają...

Kocham Cię mój Jezu...
choć tęsknie za tym co było kiedyś to teraz też jestem szczęśliwa
i choć droga nie jest łatwa to ide do przodu,

pierwszy wyścig z czasem wygrałam, inaczej mówiąc semestr pierwszy cały zaliczony
jak będzie wyglądał wynik kolejnego wyścigu z czasem?
niewiem...

uciekam spać...

niemam pojęcia co ja jeszcze tu robie...
rano musze wstać do pracy

Kocham Cię:*:*:*:*

pomóż mi wytrwać w codzienności i wygrać kolejny wyścig z czasem

buziaczki:*:*:*:*:*:*:*:*


aniołek

godz. 23:38.20

... :: 25/12/2008

::  Miałam ten wiersz wstawić wczoraj, ale cos mi to nie wyszło,
więc wstawiam go dziś,

Wesołych Świąt:)



Gwiazdka

Dzisiaj o zmierzchu wszystkie dzieci,
Jak małe ptaki z gniazd,
Patrzą na niebo, czy już świeci
Najpierwsza z wszystkich gwiazd.

O zimne szyby płaszczą noski
W okienkach miast i wsi,
Czy już sfrunęła z ręki Boskiej,
Czy już nad nami tli.

Różowe niebo pociemniało,
I cień błękitny legł
Na ziemię białą, białą, białą,
Na nieskalany śnieg.

Anioły mogą zejść do ludzi,
Przebiec calutki świat:
Śnieg taki czysty, że nie ubrudzi
Białych anielskich szat.

Białe opłatki, białe stoły,
Świeżych choinek las...
Doprawdy mogą dziś anioły
Zagościć pośród nas.

Tylko ta gwiazda niech zaświeci
Nad ciszą białych dróg
I zawiadomi wszystkie dzieci,
Ze się narodził Bóg.

(Bronisława Ostrowska)


Jezu dziś przeżywamy Twoje narodziny,
choć to wydarzyło się tysiące lat temu
to w niektórych sercach narodziłaeś się na nowo,
dla mnie Świeta Bożego Narodzenia to zawsze przeżywanie Radości
wraz z Rodziną, Radości bo Ty się narodziłeś dla nas,
lecz...
no właśnie...
zawsze oprócz tej atmosfery rodzinnej Ty mieszkałeś w moim sercu,
przeżywałam Radośc i Miłośc razem z Tobą,
w tym roku niewiem co czuje,
ciesze się Tym czasem lecz mam wrażenie że czegoś mi brakuje,
że się oddalam od Ciebie,
ale wiem że Jesteś w moim sercu,
a to najważniejsze,
wierze że choć nie czuje Twojej obecności to że JEsteś obecny,
Kocham Cię

wczoraj na wigili było wesoło,
bo przyjechał brat z żoną i z dziećmi,
synek jego ma dopiero 1 rok 3 mies,
ale córcia ma już 2,5 roku i jest taka smieszna,
wczoraj sprawiła że znalazła się w moim sercu,
zawsze oboje traktowałam tak samo,
lecz wczoraj córcia mojego brata sprawiła że ją pokochałąm jeszcze mocniej,
uciekam,

dziś jeszcze jadę do babci,
chcę i ona była szczęśliwa w tym szczególnym czasie

dziękuję za ten czas:)

papap:*:*:*:


aniołek
godz. 11:28.14

[Copyright] 2002 A.D.

 

dawno
temu
napisano:
2009
2009
maj
luty
2008
2007